WIADOMOŚCI Z PRZEDSZKOLA
Tydzień Pluszowego Misia [14.11.2017]
 Drodzy Rodzice!Tydzień Misia w naszym przedszkolu obchodzimy w dniach: 20-24 listopada  W naszym Przedszkolu tradycyjnie świętujemy cały tydzień !!! Od poniedziałku ...
Misiowy konkurs fotograficzny [14.11.2017]
Drodzy Rodzice! W związku ze zbliżającym się Światowym Dniem Pluszowego Misia obchodzonym w naszym przedszkolu szczególnie uroczyście podczas Tygodnia Pluszowego Misia (20.11-24.11) Zapraszamy naszych...
Tygodniowy harmonogram zajęć dodatkowych opłacanych przez rodziców [06.10.2017]
Harmonogram popołudniowych zajęć dodatkowych opłacanych przez rodziców rok szk. 2017/2018 Karate /25 zł/Wtorek 15.10-15.40 sala ...
Jesienne Święto Pyry [14.09.2017]
Drodzy Rodzice!  W najbliższy czwartek 21 września w godzinach 15.00-17.00 Zapraszamy na coroczne przedszkolne „Święto Pyry” W tym roku przebiegać ono będzie...
Opłaty za miesiąc wrzesień [08.09.2017]
Pragnę Państwa poinformować, że listy opłat za przedszkole - INFORODZIC - na bieżący miesiąc zostaną opublikowane w najbliższy poniedziałek tj. 11.09.2017. W...
Obecnie znajdujesz się w OPTYMISTYCZNY KĄCIK MISIOWEGO RODZICA
Rodzic SINE QUA NON - moja refleksja - Renata Czaja
Gdyby 15 listopada 2012 roku na zaproszenie Przedszkola „Miś Uszatek” przyjechała superniania Dorota Zawadzka, sala WOK-u najprawdopodobniej wypełniłaby się po brzegi. Tymczasem przyjechał Arkadiusz Hornik, żaden celebryta, choć wysokiej klasy specjalista, ktoś, kto wieczorową porą, utrudzonym codziennym kieratem rodzicom chciał mówić o ich fundamentalnej roli w tworzeniu dobrego środowiska wzrostu dla własnych dzieci… Tłumów nie było, a szkoda, bo nieobecni naprawdę mają czego żałować.
Powiało optymizmem i dobrą energią od człowieka, który zaimponował swoją wiedzą, doświadczeniem, ale i autentyczną charyzmą. Mówił obrazowo, sugestywnie i potrafił w taki sposób używać humoru, by nie banalizować żadnej z poruszanych kwestii - a wszystkie były zasadnicze i jak najbardziej poważne.
Nie mówił do kamer, mówił jak człowiek do ludzi, z zaangażowaniem, z autentyczną troską o dzieci i ich nie tylko zmęczonych, ale też często pogubionych w życiu rodziców, którzy z różnych powodów przestają nadążać za sobą i swoimi pociechami, zaniedbują więzi, za mało słuchają, za mało rozmawiają, a za dużo ranią. Nie było łatwo słuchać o rodzicielskich błędach, o niedojrzałości dorosłych i czasem najwyższej cenie, jaką płacić za to muszą dzieci. Czy jednak jest jakiś inny sposób, żeby uświadomić sobie fatalne skutki własnej nieodpowiedzialności lub "tylko" niefrasobliwości? Nie było sądu nad rodzicami, była życzliwie wypowiadana pod ich adresem przestroga, żeby nie iść na żywioł, żeby nie dać się też zwariować w świecie, w którym wszyscy nowocześni spece od wychowania troszczą się o nasze dzieci, ale tylko nieliczni widzą, co jest dla nich naprawdę dobre. Bez żalu więc odwróciliśmy się od trendów, a wróciliśmy do źródeł - do prostych i znanych zasad, sprawdzonych już w przeszłości, zbyt pochopnie i lekkomyślnie uznanych dziś za przestarzałe.
A zatem: miłość to nie pluszowy miś, nie tylko emocje, ale przede wszystkim postawa poświęcenia i trud odpowiedzialności, udana rodzina to kochający się małżonkowie, oboje niezbywalni w wychowaniu dziecka - ojciec kochający po ojcowsku i matka po matczynemu. Same oczywistości, ale czyż mnożące się współcześnie ideologie, pseudonaukowe teorie ich nie negują, skłaniając nas do odrzucenia intuicji i zdrowego rozsądku? Począć i urodzić dziecko to prawdziwy cud natury, ale rodzicielskie kwalifikacje nie pojawiają się automatycznie wraz z nim. Swoich życiowych ról zaczynamy się uczyć bardzo wcześnie, zanim jeszcze dorośniemy, jako mimowolni obserwatorzy własnych rodziców, na sobie odczuwający skutki ich dobrych i złych decyzji. Potem trzeba się oczywiście przygotować na radość i dumę bycia rodzicem (bo to jest radość i duma), ale też na pot i łzy, bo samo nic nie przychodzi, a jeśli przychodzi, to najczęściej byle co. Nasze dzieci nie zasługują na byle co. Nikt na to nie zasługuje. Dlaczego zatem ciągle się zdarza, że nie mamy sobie co dać? Sugestywnie zaśpiewał o tym w piosence "Synu" Maciej Maleńczuk i chyba nie było na sali osoby, której nie poruszyłby jej słowny przekaz, wymownie wzmocniony siłą teledyskowego obrazu.

http://www.youtube.com/watch?v=_-clFZFdLQk

Nie sposób przywołać wszystkich cennych myśli, które zostały w ciągu czwartkowego spotkania skierowane do rodziców, choć zapewne byłoby warto utrwalić każdą, by móc do niej wracać. Przyjechał do Wrześni Arkadiusz Hornik, pedagog i psycholog, przy tym najprawdziwszy góral z najprawdziwszych gór, człowiek z duszą i wrażliwością miejsca, w którym się urodził i dorastał, człowiek z sercem i kręgosłupem, wreszcie po prostu syn swoich rodziców, których, kiedy o nich opowiadał, chciałoby się zwyczajnie poznać i o niejedno zapytać. Przyjechał do Wrześni Arkadiusz Hornik, człowiek z mocą i mądrością.
Pokazał wysoki szczyt naszego rodzicielstwa i zapytał, czy jesteśmy wystarczająco silni, by go zdobyć, i wystarczająco zachwyceni, by nie odwracać od niego wzroku i uwagi.
Arkadiusz Hornik - byłam, widziałam, słyszałam, wzięłam do siebie. Lubię to! - Renata Czaja
Dodane dnia 19.11.2012




POWRÓT DO WIADOMOŚCI


FACEBOOK

MIŚ USZATEK,
ul. Kilińskiego 9,
62-300 Września
tel. (61) 4362-849

stat4u